Brygada Kryzys z ZIKiT-u. Część 1.

autor

Tomasz Borejza: Jak często bronicie decyzji, z którymi się nie zgadzacie?

Piotr Hamarnik: Zdarza się. ZIKiT jest jednostką, która konflikt ma niejako wpisany w to, czym się zajmuje. To druga największa tego typu jednostka w kraju. Pracuje u nas ponad 400 osób. Zajmujemy się drogami, transportem, inwestycjami i zielenią w drugim co do wielkości mieście w Polsce. Ze specyficznymi mieszkańcami, za co zresztą wszyscy to miasto lubią. ZIKiT ma podejmować decyzje i jest pomiędzy różnymi grupami interesów.

Wszystkich zadowolić się nie da.

TB: Jak się zdarza, to poprosimy przykład.

Michał Pyclik: Wiele emocji wzbudza przejście na Placu Bohaterów Getta. Z „cywilnego” punktu widzenia takie przejście to dobra rzecz. Ja też uważam, że ono by się tam przydało. Dużo osób w ZIKiT też tak uważa. Tylko jest problem. Nie ma jak znaleźć sposobu, żeby je zrobić, bo nie ma miejsca, w którym da się to zrobić zgodnie z przepisami. Nie możemy działać niezgodnie z prawem, więc jako urzędnik nie mogę przyznać racji tym, którzy chcą je tam mieć.

Grzegorz Krzywak: Nie da się? Liczyłeś ile razy w ZIKiT powiedziałeś słowo „niedasię”?

MP: Ja nie mówię „nie da się”. Zawsze znajduje inny zwrot.

Michał Pyclik i Piotr Hamarnik.
Michał Pyclik i Piotr Hamarnik.

TB: A teraz?

MP: Teraz też nie powiedziałem „nie da się”.

TB: No nie. Powiedziałeś „nie można”.

MP: Są dwa wkurzające pytania w naszej pracy.
Jedno „dlaczego się nie da”. Drugie „dlaczego dopiero teraz”.

GK: Dlaczego dopiero teraz nam o tym mówisz?

MP: Dlaczego dopiero teraz o to pytasz? Podjęcie decyzji to proces, trzeba coś sprawdzić, ustalić, i kiedy w końcu ona jest podjęta, ktoś przychodzi i pyta: „dlaczego dopiero teraz?”. I nie ma jak odpowiedzieć, bo jest to pytanie…

TB:…głupie?

MP: Niby mówi się, że nie ma głupich pytań.

TB: Jako dziennikarze najlepiej wiemy, że są, bo nieraz je zadajemy. Ale coś macie problem z przyznaniem się do przykładów.

PH: Ja mam jeden z sąsiedztwa. To ulica Mochnaniec, która prosi się o to, by stać się ulicą „z prawdziwego zdarzenia”. Powinny być chodniki, bo jest niebezpiecznie dla pieszych. Pieniądze na dokumentację miały się znaleźć w tegorocznym budżecie, ale się nie znalazły i jako mieszkaniec się z tym nie zgadzam. Jednak pracuje na tyle długo w ZIKiT, że wiem, iż wszystkiego nie da się przewalczyć od razu, bo Kraków ma wiele potrzeb, a ograniczone możliwości. Ale to znaczy tyle, że trzeba o swoje sprawy walczyć.

Mniej znaczy więcej?

TB: Grzesiek chciał żeby to pytanie brzmiało z czym się nie zgadzacie i dlaczego z zakazem parkowania na al. 3-go Maja?

PH: Tutaj to ja akurat się zgadzam. Dla osób korzystających z Błoń rekreacyjnie jest więcej miejsc do parkowania.

TB: Jak?

MP: No jak to jak? Jest więcej o 70 miejsc. W jakich godzinach pracujesz?

TB: Prywatna inicjatywa. 24/7.

MP: Jak często jeździsz na Błonia w celach rekreacyjnych?

TB: Rzadko. Strach oddychać. Ale jak miałem coś szybkiego do załatwienia w centrum albo np. w Jagiellonce i jechałem autem, to zwykle parkowałem na 3-go Maja. Tak było najwygodniej i nie trzeba pchać się do ścisłego centrum.

PH: To czemu wprowadziliśmy strefę płatnego parkowania? Bez niej też było wygodniej.
Chodzi o to, że staramy się wypychać auta z centrum miasta.

GK: To czemu na Błoniach nie wolno parkować, a na św. Marka nie ma problemu?

PH: Ale czemu na św. Marka miałby w tym momencie być? Przecież tam jest strefa. Dlatego ci którzy chcą zaparkować w centrum teraz zostawiali za darmo auta przy Błoniach.

MP: Poczekajcie trochę, bo to przecież jest i tak, że miasto i różne jego wydziały podejmują decyzje i formułują strategie. Jednak ludzie zauważają je dopiero, kiedy te trafią do ZIKiT-u i zaczną być realizowane. Skoro wiele lat temu była podjęta decyzja, że poprawie dostępności komunikacji publicznej i sytuacji pieszych, towarzyszy ograniczanie dostępności centrum dla samochodów osobowych, to to są konsekwencje tej decyzji. Jeżeli ludzie mają być zachęceni do komunikacji miejskiej, a zniechęceni do samochodów, to darmowe miejsca parkingowe w centrum trzeba likwidować.

TB: Po co w takim razie budować parkingi podziemne?

MP: To jest polityka parkingowa miasta opracowana przez grupę ekspertów, która zakłada, że ściągamy auta z powierzchni.

TB: Czyli konsekwencją budowy parkingu pod pl. Inwalidów będzie to, że niedługo na Lea i Urzędniczej też będzie zakaz parkowania (rozmawialiśmy w styczniu – red.)?

MP: Według tego, co ja wyczytuję z tej strategii, to tak będzie. Miejsca podziemne mają zastąpić te naziemne.

TB: Myślę, że możliwe, iż właśnie zaczęliście na Krowodrzy rewolucję.

PH: Taka jest idea kierunku, w którym Miasto pewnie będzie podążać. Nie mówię, że w ogóle nie będzie miejsc, ale chodzi o to, by chronić mieszkańców. Obecnie osoby przyjeżdżające do Krakowa samochodami zostawiają je gdzieś na granicy strefy…

TB: Chronić budując parkingi, w których nie ma rozróżnienia w cenie abonamentu między mieszkańcem, a przyjezdnym? Obecnie strefa jest za 10 złotych miesięcznie. Za to samo pod Muzeum trzeba zapłacić coś koło 300.

MP: Mieszkańcy raczej tam parkować nie będą.

TB: To gdzie będą parkować, jak na Urzędniczej będzie zakaz?

PH: Według mnie, bo nie wiem, jak sprawa zostanie rozwiązana, parking podziemny powinien mieć preferencje abonamentowe dla osób mieszkających na Krowodrzy. Natomiast polityka parkingowa miasta sprowadza się do tego, że budujemy sieć parkingów darmowych typu „Parkuj i jedź”. Mam nadzieję, że za kilka lat już będziemy mogli mówić o kilkunastu takich miejscach.

MP: Te parkingi będą budowane. To się wszystko ze sobą łączy i tak trzeba na to patrzeć. Mamy strefę, mamy ograniczenia miejsc parkingowych tak jak przy Błoniach, mamy parkingi podziemne, żeby nie parkować na powierzchni, mamy parkingi „Parkuj i Jedź” i mamy rozbudowywane linie tramwajowe. Wszystko ma służyć temu, żeby ludzie do centrum woleli jechać tramwajem, a nie samochodem.

5 priorytetów Miasta Krakowa.

TB: Mówicie, że Kraków ma strategię. Ona może i jest, ale jest kompletnie nieczytelna. Widać to choćby po reakcjach czytelników.

PH: Może jest zbyt mało prezentowana. Ale to wynika między innymi z kadencyjności radnych.

GK: I tak zawsze są ci sami.

PH: No czasem się zmieniają. Jeszcze kiedy byłem dziennikarzem przyjęto strategiczny dokument mówiący o tym, jak Kraków ma się rozwijać. Powstał program parkingowy. Jednym z rezultatów zrównoważonego transportu ma być wycofywanie ruchu ze ścisłego centrum Krakowa. Jednak z tymi dokumentami jest tak, że jedna kadencja powołuje je jako programowe wytyczne, to kadencja kolejna już się z nimi nie utożsamia.

TB: Dobra. Mówisz, że strategia miasta jest zbyt mało prezentowana, to jest świetna okazja. Poprosimy o jej pięć najważniejszych punktów. O priorytety.

PH: To sieć parkingów Parkuj i Jedź. Ruch rowerowy. Będąca na pierwszym miejscu komunikacja miejska. Ograniczenie wjazdu do ścisłego centrum. Strefa płatnego parkowania. Myśmy kiedyś dużo mówili o tym, że będziemy bronić Strefy B przed samochodami, które nie powinny się tam pojawiać. Był pomysł montowania kamer, okazało się jednak, że przepisy na to nie pozwalają. Badania pokazują, że 60 proc. samochodów poruszających się w obrębie pierwszej obwodnicy robi to nielegalnie. A wiadomo, że strażnik miejski nie może tam stać cały czas.

GK: Nie da się? Dlaczego? Ci którzy pilnują Lexusa pod magistratem stoją na okrągło.

PH: Pytanie nie do tego rzecznika.

GK: Ok, ale dlaczego myślisz, że nie ma takiej możliwości?

PH: Raczej nie ma. Tak to nie działa na zachodzie, raczej na wschodzie. Zachodnie rozwiązania są zresztą dużo bardziej restrykcyjne. Myślę, że szok mógłby być dopiero gdybyśmy zderzyli się na przykład ze strefami londyńskimi.

Wracając do alei 3-go Maja…

GK: Zaraz. Ja muszę to powiedzieć. Jak to jest, że wyrzucamy auta stamtąd, a na św. Marka, na Plantach, pod Magistratem, stoją sobie samochody z wjazdówkami od miasta, nawet czasami za darmo? Czy to nie jest działanie od dupy strony?

PH: Jak rozumiem mówisz o samochodach zaopatrzeniowych?

GK: Zaopatrzeniowych i osobowych. Autach tych, którzy od pół roku codziennie przez osiem godzin opiekują się zielenią na Plantach. Nawet w zimie.

MP: Odśnieżają.

GK: Planty? To coś słabo im idzie.

PH: Mówimy o kierunkach, natomiast na św. Marka jest strefa płatnego parkowania. O egzekucji można dyskutować, ale akurat nie jesteśmy od tego. Na al. 3-go Maja  samochody, które parkowały pomiędzy 9 i 17 to w większości auta przyjezdnych, którzy zostawiają je tam i idą do pracy. Natomiast osoby, które chcą skorzystać z rekreacji przyjeżdżają głównie po 17 i w weekendy. W tych godzinach miejsc do parkowania jest więcej.

Brygada Kryzys

TB: Denerwują was czepliwi dziennikarze. Krzywak działa wam na nerwy?

PH: Grześka akurat lubimy, chociaż się go boimy, bo nie wiemy, z której „kieszeni” wyciągnie mikrofon. A czy denerwują nas czepliwi? Jak czepiają się w słusznej sprawie to nie, a jak robią to „bo tak”, bo trzeba zrobić temat, przywalić komuś, to kogo by nie denerwowali? Ja byłem po tamtej stronie, teraz jestem po tej, i doskonale wiem, że dziennikarze sami często nie zgadzają się z tym, co mają napisać lub po prostu nie znają się na tym, co robią. Akurat dostają jakiś temat i muszą go zrealizować.

GK: Zdarza się, że dzwonią żeby anulować mandat?

PH: Ostatnio już nie, ale kiedy zacząłem pracę w ZIKiT to takie telefony mi się zdarzały. Dziennikarze starali się anulować nałożone kary, uzasadniając to tym, że byli wtedy w pracy i wykonywali obowiązki służbowe. Nie ma taryfy ulgowej. Nie mają jej dziennikarze. Nie mają urzędnicy.

GK: Michał, a tym masz czarną listę?

MP: Ona się zmienia, ale generalnie staramy się takiej listy nie mieć. Chyba, że ktoś rzeczywistość przedstawi alternatywnie w stosunku do tego, o czym rozmawialiśmy. Da się coś takiego zrobić. Da się na przykład wykorzystać słowa, które padły i okrasić odpowiednim zdjęciem. Pamiętam taki materiał, byliśmy tam zresztą z Grześkiem, w którym jechaliśmy pustym autobusem, ale staliśmy obok siebie. Pani zrobiła zdjęcie wszystkim stojącym, a tekst był o przepełnionym autobusie.

GK: A z choinkami jak było?

MP: Z choinkami też było fajnie.

Kiedyś dziennikarka zadzwoniła zapytać, kiedy będzie można sadzić choinki, bo czytelnicy chcą to robić już, więc powiedzieliśmy, że skoro ludzie chcą je sadzić, to w najbliższą sobotę będzie można to robić. Tekst był później o tym, jak to ZIKiT chce bez sensu sadzić choinki zimą…

Ale to są kwiatki. Gorsze jest to, że wystarczy teraz cokolwiek napisać na facebooku i to jest przyjmowane jako prawda, a my stajemy w pozycji tych, którzy nie mają racji i musimy się bronić. Dziennikarze tego nie sprawdzają. Efekt jest taki, że my nie pełnimy funkcji informacyjnej. My jesteśmy na linii frontu. Do nas się nie dzwoni, żeby się czegoś dowiedzieć, tylko żebyśmy się tłumaczyli, bo pewnikiem to druga strona ma rację.

PH: To jeszcze jest pół biedy. Gorzej jak musimy robotę dziennikarską robić za dziennikarzy. Szczególnie przy interwencjach. Sukces jest, jak ma temat. A jak go nie ma, to przychodzi i pyta: macie jakiś temat, żebym mógł zrobić interwencję?

GK: Na końcu wam dowali…

PH: Pomińmy to milczeniem. Natomiast często tematy interwencyjne dziennikarze robią zza biurka, nie będąc nawet na miejscu… Mówię tutaj o dziennikarzach piszących, bo jednak radiowcy i telewizja, muszą pojechać i nagrać dźwięk, zrobić obrazki. Wtedy my jedziemy, sprawdzamy, bo musimy odpowiedzieć. Ale to oczywiście nie wszyscy. Są dziennikarze, którzy bardzo sumiennie podchodzą do swojej pracy. Z nimi rozmawia się najtrudniej.

Na czym polega nasza praca? Nasza praca nie polega do końca na tym, by poprawiać wizerunek ZIKiT. Polega przede wszystkim na tym, by dbać o interes miasta, który jest interesem nas wszystkich. Chodzi o to, żeby brać odpowiedzialność za Kraków. Nie we wszystkich mediach jest to widoczne.

MP: Dyrektor Niedziałkowska zorganizowała nam kiedyś taką pogadankę z panią zajmującą się PR w jednej z wiodących firm działających na rynku polskim. Ta pani przyjechała nam doradzić, co moglibyśmy robić lepiej. Popatrzyła, przeanalizowała i powiedziała: wy tu macie ciągłą sytuację kryzysową, nie wyobrażam sobie, jak można w takich warunkach pracować. Jak widać można.

GK: Podobno była w tej sytuacji kryzysowej przerwa. Wtedy kiedy działał Komitet Konkursowy.

MP: ZIO? Tak. Wtedy mieliśmy mniej pracy. Media znalazły sobie innego winnego.

Jutro m. in. o tym, czy aktywista jest mieszkańcem, ale przede wszystkim o drzewach – TUTAJ. Pojutrze o tym, że Wyborcza jest najbardziej obiektywnym krakowskim medium.

Komentarze

  1. TB: Chronić budując parkingi, w których nie ma rozróżnienia w cenie abonamentu między mieszkańcem, a przyjezdnym? Obecnie strefa jest za 10 złotych miesięcznie. Za to samo pod Muzeum trzeba zapłacić coś koło 300

    Ano dlaczego, jak mam własne wykupione miejsce postojowe to muszę zapłacić za nie więcej niż w strefie?
    Niech stawki dla mieszkańców wszędzie będą takie same, a teraz wygląda to tak:
    – jestem jeleniem bo kupiłem miejsce postojowe więc płacę wysoki podatek od nieruchomości

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Azory"

filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę