Fort Bronowice skazany na beton?

autor

Agencja Mienia Wojskowego i jej nowe władze mają nowy pomysł na zagospodarowanie terenów przy ulicy Rydla. Niestety, nie są one zbieżne z oczekiwaniami mieszkańców. Krakowianie chcieliby zwykłego parku, który choć trochę pomógłby w walce o czyste powietrze i zdrowsze płuca. Zamiast niego ma powstać „osiedle wojskowe”. Czy walka, którą krakowianie toczyli ze „starą zmianą”, zacznie się od nowa?

Zacznijmy od faktów. Poprzednie władze Agencji Mienia Wojskowego – nazwijmy je na potrzeby tego tekstu „starą zmianą” – chciały sprzedać teren prywatnym właścicielom. Jedna z działek została w ten sposób już stracona i wkrótce Echo Investment rozpocznie tam swoją inwestycję na bazie betonu. Reszta terenów, po wieloletnich protestach i ciężkich bojach mieszkańców, miała zostać sprzedana Akademii Sztuk Pięknych. Ta z kolei miała stworzyć przy ulicy Rydla kampus wraz z ogólnodostępnym parkiem. Ten kompromis zadowalał mieszkańców, którzy woleli studentów i wykładowców z artystyczną duszą od bezdusznie prowadzących interesy deweloperów. I kiedy trwały negocjacje na ten temat, odbyły się wybory parlamentarne. Ich wynikiem było wiele zmian – także we władzach AMW. Dla potrzeb tekstu nazwijmy ją „dobrą zmianą”.

„Dobra zmiana” ma już swój pomysł na ten teren. Po pierwsze: plany porozumienia się z ASP idą w odstawkę. Po drugie: teren nie zostanie sprzedany prywatnym właścicielom. I po trzecie, ale najważniejsze: wokół fortu ma powstać osiedle bloków wojskowych. „Dobra zmiana” podkreśla jednak, że będzie to malutkie osiedle. Budynków będzie maksymalnie pięć, a pięter też nie więcej niż pięć. Choć to oczywiście „wstępne plany”. Jeśli więc okaże się, że pięter i bloków będzie jednak piętnaście, to się nie zdziwcie. Ale nawet, jeśli powstałby tam choćby jeden blok, to będzie to i tak o jeden za dużo.

Na sprawę trzeba spojrzeć jednak z dystansem, nieco „metafizycznie”…

Teren wokół Fortu Bronowice należy do Skarbu Państwa. Państwo – to my. Obywatele. W tym wypadku mieszkańcy Krakowa – sponsorzy nie tylko pracowników krakowskiego magistratu, ale także pracowników AMW. I my, ludzie, chcemy, aby powstał tam park. Żeby to zrobić wystarczy zdemontować ogrodzenie, postawić kilkanaście ławek i zlikwidować warsztat samochodowy, którego klienci „gazują” silniki w oczekiwaniu na swoją kolej. Pierwsze dwie czynności – to kwestia kilku dni niezbyt ciężkiej pracy. I tyle! Takie są oczekiwania – mówiąc górnolotnie – narodu, czyli suwerena wobec swoich przedstawicieli we władzach. Jednak od wielu, wielu lat „nie da się”. Także od wielu lat ten piękny teren jest ogrodzony. Żeby mieszkańcy, którzy zapłacili za ten płot, nie mogli wejść na teren Fortu Bronowice. Dlaczego zamiast go otworzyć, postawiono stróża?

Z wykształcenia kulturoznawca i historyk, z zawodu dziennikarz, a z pochodzenia krakowianin. Współpracował z Radiem Eska, pisał dla Placu Wolności, a obecnie dumnie reprezentuje Radio Kraków. Pomysłodawca akcji „Azorskie murale”.

Komentarze

  1. Co do zamknięcia terenu odpowiem – głównie dlatego, by komuś na głowę nie poleciała jakaś cegła z niszczejącego powoli fortu, za co odpowiadałby właściciel terenu, czyli AMW

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Bronowice i Mydlniki"

Mydlniki świętują

Rada Dzielnicy VI, SM Grodzka, SP 138 oraz Klubu Kultury Mydlniki zapraszają
filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę