Kamieniołom Bodzów. Miasto spieszy się z planem miejscowym, zanim powstanie tu użytek ekologiczny

autor

Na „Krówce” rzadko można przeczytać coś miłego o prezydencie Majchrowskim i wiceprezydent Elżbiecie Koterbie. Lecz od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Pana prezydenta i jego zastępcę od „podnoszenia jakości życia mieszkańców” trzeba pochwalić: jak nikt inny potrafili obudzić energię społeczną i wypromować, również za granicą, unikalne tereny Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego – ironizuje gościnnie na łamach Krowoderska.pl Jakub Łoginow.

W skrócie: w marcu 2017 z inicjatywy Aleksandra Miszalskiego Rada Miasta Krakowa niemal jednogłośnie przyjęła uchwałę wzywającą miasto do ochrony najcenniejszych okolic Bodzowa przed deweloperką. Uchwała wzywała miasto do utworzenia dwóch użytków ekologicznych: Kamieniołom Bodzów i Łąki Pychowickie oraz do rozważenia utworzenia użytku „Jaskinia Wiślana”.

Co istotne, Wydział Kształtowania Środowiska od razu wziął się do roboty i użytki ekologiczne mają szansę powstać już w przyszłym roku. Zaniepokojeni urzędnicy z Biura Planowania Przestrzennego przyspieszyli wobec tego prace nad planem miejscowym, dopuszczającym zbudowanie w Bodzowie kortów i bloków, zanim powstanie tu użytek ekologiczny. Urzędnikom podległym „Elce Deweloperce” tak się spieszy, że zorganizowali konsultacje społeczne w środku sezonu urlopowego, licząc na to, że nie zdążycie zgłosić swoich uwag, bo będziecie na wakacjach. Uwagi można było zgłaszać do 16 sierpnia, o czym przeczytacie TUTAJ.

Ale jest też pozytywny aspekt tej betonowej historii. Dzięki prezydentowi i jego zastępcy okolice kamieniołomu „Bodzów” stały się sławne również za granicą (Słowacja, Białoruś), a białoruski niezależny portal ekologiczny namawia do ich odwiedzenia, zanim miasto je zniszczy. Wkrótce zapewne sprawą zainteresują się media niemieckie, litewskie, czeskie, a także niemiecko- i anglojęzyczne. Mechanizm jest podobny: Bodzów, choć piękny i cenny przyrodniczo, sam w sobie może nie jest perełką na miarę Puszczy Białowieskiej. Ale jak widać po relacjach zagranicznych mediów, dobrze „sprzedaje się” jako symbol i przykład tych wszystkich złych rzeczy, które w odniesieniu do planowania przestrzennego, niszczenia przyrody i presji deweloperskiej dzieją się w Polsce – szóstym największym kraju Unii Europejskiej.

Prezydentowi Majchrowskiemu wydaje się, że jeśli jego urzędnicy podejmą skandaliczną decyzję o zaplanowaniu budowy kortów i bloków w sercu parku krajobrazowego, to napisze o tym co najwyżej „Krówka” i kilka innych krakowskich mediów. Lokalna sprawa, która nie wyjdzie nigdzie dalej. Jak się okazuje – niezupełnie.

Kraków nie jest bowiem nikomu nieznanym miasteczkiem na peryferiach, którym nie interesuje się europejska opinia publiczna. To drugie największe i zarazem pierwsze pod względem rozpoznawalności miasto jednego z najważniejszych krajów Europy – a przy tym największego kraju Europy Środkowej. Kulturalna i historyczna stolica kraju, odwiedzana przez ponad dziesięć milionów turystów rocznie. A zarazem miasto o unikalnym położeniu geograficznym, którego zagraniczni turyści nam zazdroszczą.

Podczas gdy większość krakowian nigdy w Bodzowie nie była, zagraniczni goście, których tam prowadzę, są tamtejszymi widokami zachwyceni. „To niesamowite, że niemal w centrum miasta macie taką oazę zieleni, kilkanaście jaskiń, skałki i krajobrazy, dla których my musimy jeździć dziesiątki lub setki kilometrów za nasze miasto” – słyszę od zagranicznych znajomych, ale także od przyjaciół z Warszawy, Lublina czy Wrocławia.

„Dlaczego nie ma tu szlaku turystycznego jak w Tatrach, dlaczego o Bodzowie nie informuje wasza informacja turystyczna” – dziwią się moi goście. „Może dlatego nie ma, bo miasto uważa, że to miejsce trzeba zabetonować, zbudować tu korty i bloki. Co prawda jest tu park krajobrazowy, ale pełniący obowiązki dyrektora Parków również nie jest przekonany do tego, by walczyć o zachowanie tych terenów. Robią to społecznicy, wbrew miastu” – tłumaczę, a moi goście robią wielkie oczy i dopytują, czy na pewno Polska jest w Unii Europejskiej, bo myśleli, że tak, ale teraz mają pewne wątpliwości.

Nadziwić się nie mogą także redaktorzy wpływowego białoruskiego niezależnego „Zielonego Portalu”, których zainteresowałem sprawą Bodzowa. Uznali oni, że temat jest na tyle wyjątkowy i interesujący, że warto go przedstawić białoruskim czytelnikom – mimo że przecież podobnych przykładów dewastacji przyrody w całej Europie znalazłyby się setki.

„Skandaliczna historia z wycinką w polskiej części Puszczy Białowieskiej obiegła białoruskie i międzynarodowe media. Jednak mało komu wiadomo, że w historycznej stolicy sąsiedniego kraju – Krakowie – władze mają zamiar zniszczyć unikalny park krajobrazowy” – można przeczytać TUTAJ.

Z pewnością podobnych tekstów o Bodzowie będzie w zagranicznej prasie więcej. Obiecałem to Jackowi Majchrowskiemu i jeżeli prezydent się nie opamięta i nie zatrzyma tego barbarzyństwa, dotrzymam słowa, choćbym miał osobiście pojechać w tej sprawie do praskich czy wiedeńskich redakcji.

A tymczasem zniszczenie Bodzowa można jeszcze zatrzymać. Termin składania uwag do planu już minął. Niezależnie od tego, należy domagać się od miasta wydłużenia tego terminu, tak aby mogli się też wypowiedzieć krakowianie, którzy wyjechali na wakacje i dopiero we wrześniu mają szansę wziąć udział w konsultacjach. Każdy z was może napisać w tej sprawie krótkiego maila do pani prezydent Koterby na adres: Elzbieta.Koterba@um.krakow.pl Aby mail został uznany za pismo urzędowe, należy w nim podać swój adres korespondencyjny.

Ważny jest nacisk społeczny na wiceprezydent Elżbietę Koterbę, prezydenta Jacka Majchrowskiego oraz radnych – ostatecznie to oni uchwalą lub odrzucą wadliwy plan. I nie można pozwolić, by przegłosowali „jak leci” projekt w takim kształcie, w jakim jest on sporządzony obecnie. Sprawa „skandalu bodzowskiego” będzie też prawdopodobnie przedmiotem obrad Komisji Dialogu Obywatelskiego Rady Miasta Krakowa – 29 sierpnia lub na początku września. Na posiedzenie komisji, bez wcześniejszej zapowiedzi czy rejestracji, będzie mógł przyjść i zabrać głos każdy zainteresowany.

Poniżej – filmik z Bodzowa:

Powyższy tekst nie jest materiałem prasowym redakcji.

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Miasto"

Rozwaliliście mi miasto!

W debacie publicznej lubię wyważone, racjonalne i nie emocjonalne argumenty. W Krakowie,
filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę