Spacer po miejscu, gdzie krakowianie leczą nerwy i trzeźwieją

autor

Życie w Krakowie może przytłoczyć. Choćby tym, że nigdy nie wiadomo, kiedy władze miasta wraz z deweloperami postanowią nam podnieść jakość życia i stracimy widok z okna lub ostatni okoliczny park. Niektórzy, kiedy życie ich przytłoczy, zaczynają zbyt dużo pić. Inni popadają w przygnębienie lub melancholię. Jednych i drugich łączy to, że odzyskują siły w tym samym miejscu. W Kobierzynie.

Szpital Psychiatryczny stał się ostatnią ostoją normalności w ogarniętym deweloperskim amokiem mieście. Postanowiliśmy więc wybrać się na spacer, żeby sprawdzić, czym miejsce, w którym ludzie nerwy stroją, różni się od tego, w którym je rozstroili. Tym razem będzie bez komentarza.

Różnicę znajdźcie sami.

Można zresztą nie tylko popatrzeć, ale też posłuchać.

My pozwolimy sobie zakończyć cytatem skierowanym do władz naszego miasta, które myślą, że są zupełnie normalne, a wszyscy, którym nie podoba się to, jak Kraków rozrasta się pod ich rządami, to szaleńcy.

„Wariatem jest ten, kto ma się za całkowicie normalnego, a za nienormalnych uważa całą resztę”.

 (tb/mm)

Komentarze

  1. A może by tak Krowoderska zainteresowała się ciekawszymi tematami, np. co sie stało z trzema klonami z działki przy parkingu na ul. Kordylewskiego 11. Właścicielem działki jest firma państwa Koterbów. Polecam streetview. Pięknie widać dorodne klony rosnące na skraju parkingu, które już wtedy jak google jeździło po mieście były całkiem duże. Kika z nich jeszcze stoi, ciekawe czy też podzielą los wyciętych….

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Jedynka"

filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę