Perła Krakowa: osiedle obniżające smog i z parkiem, który wydłuża spacery

autor

W naszym pięknym mieście przyznano nagrody dla deweloperów, które noszą wdzięczną nazwę „Perła Krakowa”. Podczas rozdania nagród występowała Zastępca Prezydenta ds. Rozwoju Miasta Krakowa Elżbieta Koterba, która mówiła tak: „Kraków rozwija się jak nigdy dotąd. To ważne, aby projekty realizowane były w sposób spójny, zgodny z oczekiwaniami mieszkańców, przyjazny dla środowiska oraz dobrze zorganizowany z przestrzenią publiczną i architekturą.”

Nagrody przyznano w pięciu kategoriach, o których więcej przeczytacie TUTAJ. Najbardziej zainteresowała nas „perła ekologiczna”. Przede wszystkim dlatego, że mieliśmy najbliżej. Ale i z tego powodu, że na własne oczy chcieliśmy zobaczyć osiedle mieszkaniowe, które „obniża smog”.

Nagrodę w kategorii „Ekologia – czyste powietrze i rozwiązania obniżające smog” otrzymało Osiedle Ozon.

Wyróżniono je za dwie rzeczy. Pierwsza to wprowadzenie gatunków roślin o naturalnej skłonności do wyłapywania pyłów i zanieczyszczeń. Druga to zaprojektowanie przestrzeni wspólnych służących do tworzenia i podtrzymywania relacji sąsiedzkich. Mamy wrażenie i nadzieję, że obie w trakcie wycieczki znaleźliśmy.

Co do pyłów nie jesteśmy tylko pewni, czy chodziło o tę sąsiadującą z inwestycją roślinność:

Czy raczej o tę:

Czy tę:

Czy może raczej o tę, co jej tam jeszcze na ogrodzonym i rozkopanym terenie nie ma, ale na pewno będzie, bo deweloper dostał za nią nagrodę.

Znaleźliśmy także miejsca, które służą „tworzeniu oraz podtrzymywaniu sąsiedzkich relacji”.

Jedno pomiędzy Ozonem (po prawej) a sąsiadującą inwestycją (po lewej) i jest nim parking, którego rozmiar z pewnością intensyfikuje kontakty między sąsiadami.

Dwa przy sąsiednich ulicach oraz inwestycjach i są nimi miejscowe… ogródki piwne.

Z konieczności ulokowane pod chmurką.

Jeden bliżej.

Drugi dalej.

Ale wciąż w zasięgu spaceru. Do tego – podkreślmy – spaceru długiego, bo dystans nie jest duży, ale za to z przeszkodami, a do tego przyjemnego, bo wiedzie przez park, który sprzyja „nocnym powrotom do domu”.

Screen z aplikacji Endomondo.

Ten musieliśmy odbyć, bo Perłę chcieliśmy zobaczyć ze wszystkich stron, co się niestety z powodu płotów nie udało, a przejście z jednej strony osiedla na drugą wyglądało jak powyżej.

Spacer – już kolejny, podkreślmy – był jednak niezwykle udany, ponieważ w sąsiedztwie Perły Krakowa trafiliśmy na nowatorskie idee oraz potwierdziliśmy kilka tez naszych ideowych adwersarzy, którzy twierdzą, że grodzenie osiedli jest w mieście niezbędne i służy jego harmonijnemu rozwojowi.

Po pierwsze trafiliśmy tam na park linearny, który celowo zbudowano tak, żeby do maksimum wykorzystać niewielką przestrzeń i w ten sposób zmaksymalizować czas niosących odprężenie spacerów. Zamiast klasycznie, prosto, chodzi się tam dwa kroki do przodu i krok do tyłu. Spacer, który normalnie zająłby 10 minut, zajmuje ich więc 15.

Idea jest piękna, a że spacerować lubimy bardzo, to chcielibyśmy zaproponować, by wdrożyć ją w innych miejscach w mieście. Młynówkę Królewską dałoby się wydłużyć z czterech do ośmiu kilometrów.

To oznaczałoby wzrost ilości terenów zielonych w niej o 100 proc.

Byłby z tego i taki plus, że nowatorski park mógłby przyciągać turystów. Jesteśmy pewni, bo do złudzenia przypomina Trasę Transfogarską, która jest największą atrakcją turystyczną Rumunii.

Fot. Eugene Zagidullin/Flickr

Skoro tamta ludzi przyciąga, to i ta z pewnością by to robiła.

Tym bardziej, że łączy je nie tylko podobny wygląd. Łączy je i to, że tamta powstała, gdy Rumunią rządził Geniusz Karpat. Naszą zbudowano pod światłym przewodem człowieka, który łączy w sobie najlepsze cechy Juliusza Leo oraz Józefa Dietla, przez co śmiało można go nazwać Wielkim Urbanistą.

Poza tym odkryciem potwierdziliśmy także kilka argumentów za nowoczesną urbanistyką, która łączy międzyludzką bliskość z wielością płotów.

To, że płoty te trzymają z dala patologię.

I wandali.

A nowoczesna urbanistyka zwiększa troskę o przestrzeń społeczną, bo ta jest prywatna.

A także o chodniki.

No i generalnie jest w niej bezpieczniej, bo deweloperzy budują profesjonalniej niż za PRL.

Potwierdziliśmy także, że nie ma działki, na której nie opłacałoby się w Krakowie budować.

A wszystko to zobaczyliśmy, bo chcieliśmy ujrzeć Perłę Krakowa z dwóch stron.

Tę Perłę.

(tb&mm)

Tags:

Komentarze

  1. Ludzie! Nie piszcie takich tekstów, bo przecież nasi włodarze nie wiedzą, co to ironia i niebawem zrobią na plantach labirynt. I jeszcze będą uważali, ze wsłuchali się w głos ludu.

  2. Po prostu ręce opadają. Co tu jeszcze mówić? Ale mają Krakowianie taki zarząd i prezydenta, jakiego sobie od LAT wybierają. Kochani, dla jasności: lenistwo lub obrażanie się i NIE GŁOSOWANIE to także oddanie głosu. Właśnie na nich. Bo ich ekipa i satelity zależne zawsze idą głosować. Wybory samorządowe niedługo. Tyle.

  3. K*wa, żal patrzeć. Klasyczny przykład zeszpecenia kolejnego fragmentu Krakowa. Mieszkałem na Kuźnicy kiedy stały tam pierwsze 4 bloki. Naiwnie widziałem wtedy oczyma wyobraźni że to tak zostanie – jeszcze w mieście, ale już na obrzeżach. Rozumiem, że miasto musi się rozrastać, i zabudowa tego terenu jest pewnie nieunikniona. Ale żeby formalnie pozwolić na takie zmasakrowanie tego terenu za pomocą uchwalonego planu zagospodarowania, to się w głowie nie mieści. Miasto mówi wprost: tak, tutaj można budować slumsy. Tak gęsto jak się chce. Infrastruktura drogowa, szkolna, itp. – wali nas z góry na dół, mieszkańcy.

    • Dokładnie miałem tak samo, wprowadziliśmy się 12 lat temu (Gotyk) – było pięknie i zielono, wyprowadziliśmy 2 lata temu, bo smutno, szaro i betonowo.
      Górka Narodowa – po obu stronach i Nowy Ruczaj to osiedla gdzie wartość mieszkań już za chwilę będzie spadać, bo w tak zniszczonych urbanistycznie miejscach mieszkać się po prostu nie da.
      Europejskie, itp. staną się gettami z jednym miejscem wspólnym czyli Biedronką.

  4. Niestety ten wpis jest mocno zmanipulowany i nierzetelny. Po pierwsze pojawił się o kilka miesięcy za wcześnie, bo tam nawet stanu surowego jeszcze nie ma – część fotografii dotyczy zupełnie innej inwestycji (Activ Investment). Po drugie osiedle sąsiaduje z budynkami komunalnymi, co poniekąd tłumaczy stan okolicy – mam świadomość, że niesprawiedliwie generalizuję. Po trzecie „park linearny” powstał na zboczu o dużym nachyleniu – skoro autor tak lubi wspierać się rodzicami z wózkami, to proponuję zaprosić takowych na spacer „na skróty”, zamiast serpentyną. Moim zdaniem alejka jest praktyczna i bardzo skraca drogę.
    Przeczytałem już kilka wpisów na tym blogu, ale teraz widzę, że trzeba być bardzo krytycznym, jeśli nie widziało się tematu na własne oczy.

  5. Jeszcze, żeby nie było wątpliwości – mieszkam nieopodal na Gotyku, a na Banacha chodzimy z dzieckiem na spacer. Jestem obiektywny.

    • Mała uwaga z dziedziny logiki. To co napisałeś świadczy właśnie że jesteś SUBIEKTYWNY ;). Bo mieszkasz w tamtej okolicy i chodzisz tam na spacery.

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Dwójka"

filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę