Są ludzie, którzy żyją tak, że kiedy się o tym słyszy, to człowiek się szeroko uśmiecha. Czuje dumę, że chodzi po tych samych ulicach. Jednym z nich był profesor Antoni Kępiński. Polski psychiatra, który gdyby pisał po angielsku, dostałby nagrodę Nobla. Mówiono o nim „lekarz dusz”. A pacjenci ustawiali się w długie kolejki, wypełniające klatkę…








