kioski1

Urzędnicy wyrzucili kupców, żeby poszerzyć sobie parking

autor

Trzy kioski stały u zbiegu ulic Stachiewicza i Makowskiego przez 40 lat. Były nieodłączną częścią życia mieszkańców Azorów, którzy niesamowicie zżyli się z ich właścicielami. Ci przez dekady płacili czynsz za dzierżawę niewielkiego terenu miejskiej spółce. Miejska spółka po kilku dekadach postanowiła ich stamtąd wyrzucić. Ważniejsze okazało się kilka metrów… parkingu.

Jako urodzony na Azorach mam do kiosków bardzo duży sentyment. Pod koniec lat 80.  z mamą stałem nieraz w kolejce po chleb do  środkowej, drewnianej budki. Pamiętam jak dziś, jak sadowiła mnie na dużej ladzie wystającej poza kiosk i zabawiała, bo kolejki w tamtych czasach do krótkich nie należały. Na początku lat 90. również mamę – naciągałem tam na pierwsze gumy Turbo i czipsy. A gdy byłem już dorosły, kupowałem tu swoje pierwsze papierosy – tak, żeby mama nie widziała.

W zeszłym roku jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość, że Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, czyli właściciel terenu – chce zerwać umowę z przedsiębiorcami z kiosków. To nie spodobało się wielu mieszkańcom. Bo nie były to zwykłe kioski. Ich właściciele nie zmieniali się od lat, więc oczywista była duża więź społeczna. Wystarczy zresztą obejrzeć ten film ze stycznia 2015, w którym klienci kiosków stają w ich obronie:

Wkrótce po tym nagraniu pawilony zdemontowano, teren zrównano z ziemią i wybudowano nowe ogrodzenie. Najstarsze kioski w tej części Azorów wraz z ich właścicielami – jak to w III RP bywa – „wygaszono”. Udało się za to uratować czwarty kiosk z ubraniami, który przeniesiono na drugą stronę ulicy. Należy jednak zaznaczyć, że ten pojawił się dużo później od pozostałych i – moim skromnym zdaniem – nie był tak „kultowy” jak reszta.

107l8j

Dlaczego tak się stało? O wyjaśnienie poprosiliśmy Renatę Krężel – rzeczniczkę prasową MPEC. Oto ono: –  Wymiana ogrodzenia została zrealizowana w ramach koniecznych zaleceń wynikających z  okresowych przeglądów stanu technicznego obiektów budowlanych. Ogrodzenie i zagospodarowanie terenu wykonano zgodnie z projektem architektonicznym, uzgodnionym Zarządem Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Projekt przewidywał poszerzenie istniejącego parkingu MPEC SA do granicy działki, uniemożliwiając w ten sposób dalsze utrzymywanie pawilonów handlowych* – Krężel dodaje, że koszt wymiany ogrodzenia i poszerzenia parkingu to 43 tysiące złotych netto.

kioski2

Pani rzecznik wylicza też zalety poszerzenia parkingu – Poprawiono bezpieczeństwo osób pieszych oraz kierujących pojazdami w obrębie skrzyżowania ulic Stachiewicza/Makowskiego, poprzez poprawę widoczności nieograniczanej, jak to miało miejsce wcześniej, przez posadowione pawilony handlowe.Zwiększono bezpieczeństwo pojazdów włączających się do ruchu w ciągu ulicy Makowskiego, wyjeżdżających z terenu Zakładu Eksploatacyjno- Produkcyjnego „Północ”.*

I w ten oto sposób parking zastąpił kolejne ważne miejsce mojego dzieciństwa. Bo nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale za rogiem powstał kolejny. I to w miejscu mojego placu zabaw – z czasów, kiedy w piłkę grałem nie tylko w Pro Evo. Ten też wygaszono – tylko nieco mniej dynamicznie. Tzn. pod koniec lat 90-tych zniknęły drabinki i inne zabawki. Parę lat temu zniknęła też trawa. Pojawił się za to żwir, a na nim samochody:

Parking stał się zresztą na Azorach, podobnie jak w wielu innych zakątkach Krakowa, codziennością. Niedawno w parking zmieniono tu także boisko szkolne przy ulicy Czerwieńskiego. Szkołę też wygaszono i zmieniono w urząd – ale to już zupełnie inna historia.  Chodniki w wielu miejscach na Azorach istnieją tylko teoretycznie, a tyraliera samochodów zasłania przystanek. Mam nadzieje, że chociaż jego nie wygaszą.

12804172_994425150633496_1436479139_n

Zdjęcia: Jakub Włodek oraz Grzegorz Krzywak i KacperK

* pisownia oryginalna

 

Z wykształcenia kulturoznawca i historyk, z zawodu dziennikarz, a z pochodzenia krakowianin. Współpracował z Radiem Kraków, pisał dla Placu Wolności, a obecnie dumnie reprezentuje Radio Eska. Pomysłodawca akcji „Azorskie murale”.

Komentarze

  1. Panie Grzegorzu! Bardzo prosilibyśmy aby pan podjechał na ul.Pużaka (najlepiej w godz.wieczornych) i pomógł wyegzekwować zakaz jazdy samochodami po alejach spacerowych.Właściciele samochodów mają głęboko gdzieś nasze prośby.Kiedy aura jest deszczowa to samochodami zablokowane jest wejście na alejki.Musimy chodzić na około lub zrezygnować z przejścia.Zniszczyli trawniki,zniszczyli alejki a teraz my musimy schodzić im z drogi.Prosimy o pokazanie tego miejsca w internecie

  2. Panie szanowny – liczebniki porządkowe piszemy z kropką. Tak więc „lat 90.”, a nie „90-tych”.

    • Miałem taką jak Pan upierdliwą nauczycielkę w technikum.Gnębiła mnie z wokalizacji jerów.Wykułem zaliczyłem pamiętam, tylko poco ???Proszę zrobić coś dla swojej dzielnicy, społeczeństwa ,a nie czepiać się gramatyki .

  3. Pani Renata mówi to co jej każą. Głównym pociągającym za sznurki jest prezes i jego klika. Pytanie jaki był prawdziwy cel ? Dowiemy się pewnie za jakiś czas.

Dodaj komentarz