Kiedy wchodzi się do jego małego zakładu na krakowskim Kazimierzu, najpierw uderza cisza. Ale to cisza bardzo szczególna – gęsta od tykania. Z każdej strony dochodzi ciche cyk, cyk, cyk. Jedne zegary dawno się zatrzymały, inne jeszcze biegną, jakby miały całe życie przed sobą. Pośrodku tego kołyszącego się świata siedzi on – pochylony nad mechanizmem,…

















