Bronowice Nowe: Wspaniałe osiedle Widok

autor

Dziś rozmawiamy z projektantem os. Widok. Krzysztof Bień opowiada o tym, jak powstawał projekt Osiedla Amfiteatru i dlaczego zamiast 22-piętrowych wież stanęły niższe bloki z wielkiej płyty. Ale też o „krzywymy uśmiechu Bienia”, czyli „łamańcu”, szkołach, przedszkolach i korytarzach wentylacyjnych miasta.

Tekst został opublikowany w czerwcu 2013.

Rozmawia Tomasz Borejza

Krzysztof Bień
Krzysztof Bień

Czy jest Pan dumny z osiedla Widok?

Mam satysfakcję. Duma to byłoby o stopień wyżej i trochę za dużo powiedziane. Byłbym dumny, gdyby udało się dopilnować pierwotnych założeń i dokończenia amfiteatralnego układu zabudowy osiedla. To, jak dotąd, się jednak nie udało.

 

Pytam o to nie bez powodu. Na Widoku trudno znaleźć kogoś, kto by powiedział, że tam się źle żyje. Zadowolenie mieszkańców to musi być największa radość dla urbanisty i projektanta?

Rzeczywiście. Powody do satysfakcji są. Jednym z nich było choćby to, że ceny mieszkań na rynku wtórnym zawsze na Widoku należały do najwyższych w Krakowie. Ludzie, po prostu, chcą tam mieszkać. Zawsze było tak, że kiedy prezes spółdzielni wystawiał mieszkanie na aukcję, to miał pewność, że zostanie ono sprzedane i to za dobrą cenę.

A muszę Panu powiedzieć, że normatyw był niekorzystny dla mieszkańców. Ja to wszystko poprzestawiałem. Robiłem na przykład tak, że odległości pomiędzy budynkami są większe, niż było wolno. Między pięciokondygnacyjnymi budynkami udało mi się zachować 36 metrów. Tego w Krakowie nikt nie robił. Zwykle to było trochę ponad 20. Czasami nawet mniej.

Także odległość dróg od wejść do klatek schodowych zrobiłem większą niż zezwalała norma.

 

Budynki połączone

Zawsze zastanawiałem się skąd w Bronowicach tak duże przestrzenie między blokami. W jaki sposób obszedł Pan normatyw?

Pomyślałem, że połączę budynki. Dzięki temu mogłem jednocześnie dać tyle mieszkań na hektar, ile było wymagane i powiększyć odległości pomiędzy kolejnymi blokami. I to udało mi się zrobić, chociaż nie obeszło się bez oporów.

Moją ideą urbanistyczną dla Widoku był też trójkąt zieleni na środku osiedla. Stamtąd widać dwa kopce, a miało to też być miejsce, gdzie będzie możnaby pospacerować, usiąść, odpocząć, spotkać się z sąsiadami. Cieszę się, że to do tej pory tak wygląda i przez środek osiedla nie poprowadzono komunikacji. Ta ścieżka miała też prowadzić do przystanku kolejowego pod ulicą Balicką, bo on tam miał być, a plany jego stworzenia wciąż istnieją.

 

b_02

Mieszkania na Widoku rzeczywiście są bardzo drogie i rzeczywiście jest to przede wszystkim wynikiem tego, jak osiedle jest zaprojektowane. Są inne powody do satysfakcji?

Jeszcze co najmniej jeden. Jest ona związany z budynkiem przy Armii Krajowej 93, który projektowałem. To wieżowiec, w którym na razie zostało zrealizowanych sześć klatek, ale docelowo ma zostać przedłużony o kolejne sześć i podniesiony do 17. kondygnacji.

Nawet obecnie mam szereg znajomych, którzy chcą tam mieszkać…

 

…ja też chcę, ale mnie nie stać…

..ale nikt nie chce się stamtąd wyprowadzać. Kiedyś zapytałem znajomego, który tam mieszka, czy nie wolałby domu jednorodzinnego. Powiedział: nigdy!

b_10
Łamaniec. Osiedle Widok.

Agrafka w amfiteatrze

Ja się specjalnie nie dziwię. Tam są wspaniałe, ale bardzo drogie, mieszkania. Na makiecie ten budynek jest większy. Może zostać rozbudowany?

Zgodnie z planem powinno powstać jeszcze 225 mieszkań. Dopiero to stanowiłoby dokończenie koncepcji. Zamknęłoby koncepcję amfiteatralnej zabudowy Widoku. Ten budynek stałby się agrafką, która spięłaby dwie części osiedla. Jego wschód i zachód, które są podzielone wspólnie użytkowanym parkiem. Ja od samego początku walczyłem o ideę amfiteatralnej zabudowy.

Teraz mam nadzieję, że z pomocą pani Elżbiety Koterby, uda mi się w końcu zrealizować tę rosnącą sylwetę. Są jednak kłopoty, ponieważ inwestor wykupił jedną parcelę i ma wobec niej inne plany.

W pierwotnej koncepcji oprócz samego budynku miałby tam powstać także szósty wjazd do osiedla, który ułatwiłby dojazd mieszkańcom Armii Krajowej oraz Jabłonkowskiej. To jednak jest teraz nie do zrealizowania, a powodem są plany przyspieszenia tramwaju.

 

makieta_02_niski
Makieta. Osiedle Widok.

W takim razie należałoby zacząć zbierać pieniądze lub przynajmniej zadbać o zdolność kredytową…

Te mieszkania, które tam zaprojektowałem rzeczywiście bardzo się podobają. Jest wyraźny podział na część mieszkalną i sypialną. Zostawiłem też korytarz, który jest miejscem na szafę.

 

Wysokość tego budynku nie będzie problemem dla sąsiadów?

Gdy składaliśmy wniosek o WZ był tylko jeden sprzeciw, ponieważ komuś wydawało się, że będzie zaskłaniać widok. Wszystko jest jednak zaprojektowane tak, że uwzględnia okoliczną zabudowę. Nic nie zasłania, pozostawia przestrzeń. Jest domknięciem tego co już istnieje.

Alternatywny projekt, który się pojawił, jest niższy, ale… stoi w poprzek.

os. Widok

Atutem Widoku i powodem, dla którego wielka płyta kosztuje tu więcej niż nowe budownictwo na Ruczaju, jest jakość otoczenia i infrastruktury społecznej. Jak się wtedy projektowało takie osiedle, bo na pewno nie próbując zmieścić jak najwięcej, na jak najmniejszej przestrzeni?

Był normatyw i obowiązywał jeżeli chodzi o liczbę mieszkań na hektar. Osiedle miało określoną liczbę hektarów i ja miałem zmieścić w nim 10 tys. ludzi. Wraz z konieczną infrastrukturą, punktami usłygowymi, itd… Pomyślałem, że wykorzystam pasmo Młynówki i to, że jest tam wspólny park. Postanowiłem połączyć go z trójkątem zieleni na środku projektowanego osiedla i w ten sposób stworzyć wspólną przestrzeń.

W tamtych czasach architekci zwykle ustawiali budynki pięciokondygnacyjne tak, że miały po trzy klatki. Ja postanowiłem to zmienić i poprzestawiałem trochę te klocki. Połączyłem je. Były problemy, ponieważ mówiono na przykład, że dźwig nie będzie potrafił na torach wykonywać takich manewrów, jakie będą konieczne. Ale przekonałem opornych do własnego pomysłu.

Było też zresztą tak, że ciągle mi na różnych radach próbowano popsuć osiedle.

 

W jaki sposób?

Na jednej z nich zapytano na przykład, dlaczego jeden z budynków jest krzywy.

Przypomniałem sobie wtedy takie powiedzenie i powiedziałem, że jest to uśmiech osiedla. On się wtedy zaśmiał i mówi, że to jest… „krzywy uśmiech Bienia”. To określenie zostało na lata.

łamaniec

Dziś ten blok to po prostu „łamaniec”?

Tak. Projektowałem w nim także mieszkania. Tam też był normatyw. To była ogromna trudność, ponieważ on nie był duży, a nie wolno go było przekroczyć nawet o centymetr. Dlatego starałem się robić tak żeby kuchnia była połączona z pokojem. Stawialiśmy takie ścianki, które można było łatwo wyburzyć i łączyć pomieszczenia. Chcieliśmy w ten sposób ułatwić ludziom remonty i stworzyć możliwie nowoczesne wnętrza.

Pierwotnie bloki na Widoku miały też być budowane w innej technologii niż wielka płyta. Chciałem by był to monolit, formy przestawne. To jednak zrealizowano dopiero przy Armii Krajowej 93.

Wcześniej naciskano na wielką płytę, ponieważ była droższa i dzięki temu można było łatwo zrealizować plan.

Tarasowiec dla Francuzów z KW

Są rzeczy, które się nie zmieniają…

Łamaniec to nie jedyny oryginalny blok na osiedlu. Skąd wziął się „tarasowiec”?

To miały być mieszkania dla naukowców z Francji, którzy przyjeżdżali do pracy w Instytucie Fizyki w Krakowie. Kiedy pojawił się plan budowy kolejnego budynku, mieszkańcy protestowali, że jego postawienie, zasłoni widok. Dlatego zaproponowałem, żeby ten budynek miał nierówną liczbę kondygnacji.

Ja chciałem zresztą także inne bloki budować w ten sposób, ale mi nie pozwolono. Gomułka zabronił, bo to był 1968 rok, czyli czas, gdy przyszła oszczędność w budownictwie.

os. Widok

To znaczy, że całe osiedle miało tak wyglądać?

Całe miało być bardzo nowoczesne. Jednak zaczęto oszczędzać i z wielu pomysłów trzeba było zrezygnować. Nie wolno było na przykład robić balkonów. Wiele rzeczy dało się zrobić dopiero w latach 70-tych.

Kiedy zlecono mi ten blok dla Francuzów, a ja zaproponowałem projekt tarasowca, to został on bardzo przychylnie przyjęty przez Komitet Wojewódzki. Nie wiedziałem wówczas, że powodem było to, że Francuzów miało być najwyżej kilku, a resztę mieszkań mieli zająć właśnie sekretarze z KW.

 

Ostatnią budowaną była część osiedla złożona z 10-cio piętrowców?

Zgodnie z pierwotnym planem w tych miejscach, gdzie teraz stoją budynki dziesięciopiętrowe, miało być siedem wież o 22 kondygnacjach. To się jednak nie udało, ponieważ wybrano droższą wielką płytę. Kiedy ostatecznie zdecydowano, że ich nie będzie, starałem się uratować projekt.

Te „jedenastki” stawiałem na przedłużeniach ścieżek.

os. Widok

Miasta dla ludzi

Gdy spojrzeć na to co dziś dzieje się z urbanistyką, to wyraźnie widać, że osiedla z okresu PRL były lepiej projektowane. Może są to gorsze i często za małe mieszkania, ale sama jakość przestrzeni miejskiej bije współczesną deweloperkę na głowę. Stąd zresztą renesans Nowej Huty.

Mój syn był jednym z pierwszych, który zapoczątkował takie myślenie o Nowej Hucie. Jako młody architekt pokazywał gościom tę dzielnicą i mówił, że to niedoceniana wartość, która jednak kiedyś zostanie doceniona.

 

I została, bo to właśnie się dzieje. Wspaniała jest kompleksowość tych prlowskich projektów i dbałość o przedszkola, szkoły, biblioteki…

Kiedy pierwszy raz przyjechałem na miejsce, gdzie miało stać osiedle, to tam jeszcze rosła sałata. Miałem normatyw i musiałem go zachować. On się odnosił do całości. Przewidywał nie tylko liczbę mieszkań, ale też szkół, przedszkoli, żłobek.

To wszystko było wówczas określone w stosunku do liczby mieszkańców.

 

Teraz przedszkoli, żłobków i szkół już się nie buduje. Zamiast nich powstają płatne miejsca parkingowe oraz ogrodzenia. Mówił Pan, że kilka rzeczy z oryginalnego projektu popsuto. Wymienił koncepcje wieżowców. Miał Pan chyba też pretensje o to, jak pomalowano bloki?

Miałem własną koncepcję kolorystyki osiedla. Bloki po obu stronach miały być w tych samych tonacjach i – idąc od amfiteatru w kierunku linii tramwajowej – coraz ciemniejsze. Wtedy wszystko byłoby jednością i spójną całością. Zdecydowano jednak, by zrobić to w kolorach pomarańczowych, zielonych. Pamiętam, że oburzali się wtedy dziennikarze. Oburzali się mieszkańcy.

Dla mnie toteż była wielka przykrość.

Źródło: Google Maps.
Źródło: Google Maps.

Na szczęście bloki już wyblakły. Jeszcze tylko ostatnie pytanie. Ostatnio bardzo głośna jest sprawa korytarzy wentylacyjnych miasta. Projekt Widoku je uzględniał, ale ostatnio coś się zepsuło. Powodem są nowe osiedla, które powstały obok?

Widok był projektowany z różą wiatrów leżącą na mapie. W Krakowie najwięcej jest wiatrów zachodnich i ja cały czas musiałem pamiętać, że trzeba stwarzać dla nich korytarz. Nie uwzględniały go już jednak poprzeczne bloki, które postawiono przy pętli tramwajowej. A później powstała jeszcze ściana z Salwator Tower. Wcześniej to było też zabezpieczone w ogólnym planie, którego teraz nie ma, co jest prawdziwą gratką dla deweloperów i pozwala im na wiele.

 

Krzysztof Bień  – polski architekt. Uznawany za jednego z wybitnych artystów związanych z Krakowem. Główne realizacje: domy nad Jeziorem Zegrzyńskim, w Dębnikach, zabudowa miejska i osiedle mieszkaniowe Widok w Krakowie, osiedle Kasprowicza w Zakopanem (1974) i zespół ośrodków wczasowych w Korbielowie (1975), kościół św. Jana Kantego w Krakowie (1983-1992).

Od 1979 członek Komisji Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademii Nauk.

Komentarze

  1. […] od początku swojej działalności związany z Krakowem. Był autorem i generalnym projektantem m.in. osiedla Widok. Od wielu lat jest członkiem Stowarzyszenia Architektów Polskich i Polskiej Akademii Nauk. Wraz z […]

  2. […] Małe stoi kapliczka. Spod niej rozpościera się imponujący widok na Kraków. Na pierwszym planie Wspaniałe osiedle Widok. Dalej też by coś było widać. Było by gdyby nie smog. Tak to smog, nie mgła. Pewnie nawet […]

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Bronowice i Mydlniki"

Mydlniki świętują

Rada Dzielnicy VI, SM Grodzka, SP 138 oraz Klubu Kultury Mydlniki zapraszają
filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę