Panie Grześku! A ja Panu nie wierzę.

autor

Chwilę mnie nie było. A kiedy wróciłem, to czekała na mnie miła niespodzianka.

opinie_artykulByła konferencja prasowa i zapowiedzano, że już niedługo będziemy mogli spacerować po Parku Królewskim. Ucieszyłem się oczywiście, bo jak tu się nie cieszyć?

Ale tylko na chwilę, bo szybko okazało się, że do radości jest jeszcze daleka droga. Daleka, bo w tym wszystkim – obym się mylił – widać więcej „ocieplania wizerunku” Grzegorza Stawowego niż szans na mniej betonowe jutro. Dlatego mam nadzieję, że się na to ocieplanie nie złapiecie i dopóki nie zobaczycie, to nie uwierzycie, a nawet jak zobaczycie to będziecie pamiętać, że Parkiem Fortu wymazać się nie da.

Podejrzliwość budzi już sam termin realizacji tych zapowiedzi. Zwłaszcza, że są one dziwnie przedwyborcze, a terminy ich realizacji dziwnie powyborcze. Pierwszy etap ma niby zostać oddany na jesieni – czyli w założeniu tuż przed wyborami, a w praktyce pewnie w nieokreślonym terminie po nich. Drugi natomiast już w przyszłym roku, a więc z pewnością po nich.

Więc co? Przez lata nic się nie dało zrobić, a tu nagle przed wyborami ogłaszają, że jak ich wybierzemy, to po wyborach zrobią? Jasne. Wierzę. Już biegnę wybierać.

Kiełbasa wyborcza?
Kiełbasa wyborcza?

A może jest jednak po prostu tak, że ktoś z okazji kampanii próbuje ratować twarz, czy jak to się teraz mówi „ocieplić wizerunek” i sprawić byśmy zapomnieli o Forcie „Bronowice”?

Nietrudno nawet wskazać tego, kto mógłby chcieć się nieco „ocieplić”, bo wizerunek ma w dzielnicy zimny jak Królowa Lodu. Wygląda, że to radny z naszej dzielnicy, który dba o nią jak nikt, czyli Grzegorz Stawowy. Mieszkańcy Bronowic znają go przede wszystkim, albo jedynie, bo radnych przecież nie zna nikt, ze sprawy Fortu nr 7 przy ul. Rydla. Tego wokół którego dałoby się zrobić wspaniały park, ale się nie zrobi, bo jest właśnie kawałek po kawałku oddawany deweloperom.

Tam Przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska (sic!) RMK i jednocześnie dyrektor małopolskiego AMW (pamiętajcie: to nie jest konfilkt interesów. to co najwyżej nieeleganckie) jakoś nie wykazał wrażliwości na miejską zieleń i „zamiast parku będą bloki”.

Połączenie jednego z drugim, a więc terminu z osobą, która PR mogłaby uczyć niejednego „specjalistę”, powoduje, że całą sprawę widzę raczej tak:

Klasyczną zasadą kryzysowego pijaru, a właściwie pijaru w ogóle, jest to, że gazeta żyje jeden dzień i jeżeli chce się przykryć jedną wiadomość, to trzeba wykreować nową wiadomość. Ludzie o starym zapomną, a za nowe ukochają.

Czyli: z Fortem to wyszło, jak wyszło, ale tak naprawdę to fajny jest z naszego radnego gość, bo zrobi nam park.

Dodatkowa korzyść z całej sprawy jest też taka, że terminy mówią: głosujcie na mnie, to zaczętą sprawę dokończę.

Patrząc na to, można by pewnie powiedzieć nawet, że głos na Grzegorza Stawowego to głos na miejską zieleń. Tyle, że nie można.

 

Komfortowe negocjacje?

I nie chodzi nawet o ten przedwyborczo-powyborczy zbieg terminów, choć wiadomo przecież, że takie inwestycje w Krakowie lubią się przeciągać i nikogo nie zdziwi, jak tuż po wyborach okaże się, że się teraz nie zrealizują

Bardziej o to, że powstanie Parku Królewskiego (świetnie by było!) w żaden sposób nie zmieni tego, że zmarnuje się niemal 10 ha zieleni przy Rydla i wspaniałe miejsce wokół naszej „Siódemki” trafi w ręce deweloperów, a Rydla zakorkuje się tak, że stanie się nieprzejezdna.

Jedyna metoda, by w tym wypadku odzyskać zaufanie, to załatwienie sprawy „Siódemki”. Tutaj nasz radny miał przecież doskonałą okazję, ale postanowił z niej nie skorzystać. Wszak gdyby miasto miało negocjować z AMW – np. zamianę tego terenu – to polityk Platformy Obywatelskiej mógłby zasiąść po obu stronach stołu, bo z pewnością nie od parady reprezentuje jednocześnie miasto i AMW. (Pamiętajcie: to nie jest konflikt interesów, to co najwyżej nieeleganckie). Trudno wyobrazić sobie bardziej komfortową sytuację negocjacyjną i aż dziwne, że politykowi tak czułemu na los krowoderskich parków, to się nie udało i nie porozumiał się sam ze sobą.

A przy okazji, okazja jest musicie przyznać doskonała, chciałbym powiedzieć jeszcze jedno:

Jeżeli stanie się tak, że sprawa Fortu „Bronowice” nie zostanie ukarana przy wyborczych urnach, bo będzie to jak zwykle głosowanie „warszawskie”, a więc nie na osoby a na szyldy partyjne, to pokażemy po prostu, że można z nami zrobić wszystko i zwyczajnie nie zasługujemy na samorząd z prawdziwego zdarzenia.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Panie Grześku! A ja Panu nie wierzę."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
trackback

[…] wyglądają perspektywy odtworzenia Parku Królewskiego w Łobzowie? Podobno pierwsza część parku ma być gotowa przed końcem br., ale na wykonanie prac brakuje środków. Koszt wykonania pierwszego etapu robót to nawet 2 […]

trackback

[…] Dwa – jeżeli coś firmuje swoim nazwiskiem radny Stawowy, to dystans łapiemy z marszu i stajemy się ludźmi niezwykle małej wiary oraz mizernego optymizmu. Dostajemy jednak wiadomości od was. Prośby. Wnioski. […]

trackback

[…] wielkie, wizualizacje profesjonalne, obietnice – jak to obietnice polityków – niewiarygodne. Pisaliśmy wtedy, że nie wierzymy, że nowy park powstanie, a już na pewno nie w wymienionych terminach. Mówili nam wtedy, że […]

wpDiscuz

Ostatnie w kategorii "Bronowice i Mydlniki"

Mydlniki świętują

Rada Dzielnicy VI, SM Grodzka, SP 138 oraz Klubu Kultury Mydlniki zapraszają
filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę