Krakowski spleen: Brytyjscy naukowcy odkryli przyczynę krakowskiej depresji

autor

O szczęście łatwo nie jest, ale jest kilka rzeczy, które pozwalają poprawić zadowolenie z życia. A najlepsza wśród nich jest taka, o którą w Krakowie trudno. To… parki.

Tak przynajmniej twierdzą autorzy świeżutkich badań, które przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, a ich wyniki opublikowano na łamach „Environmental Science and Technology”. Ich autorzy skupili się na poszukiwaniach takich rzeczy, które pozwalają obniżyć poziom leków i depresji u przepracowanych i zestresowanych mieszczuchów. I do tego pozwalają obniżyć go na stałe.

Ludzie robią wiele rzeczy, żeby poczuć się szczęśliwszymi: starają się o awans, podwyżki, nawet biorą ślub. Jednak problem jest taki, że w okresie sześciu miesięcy do roku po takim wydarzeniu ich poziom zadowolenia z życia wraca do starego poziomu. Efekty nie są trwałe i to nie czyni nas szczęśliwymi w długim terminiemówił dr White dziennikarzom BBC i dodawał, że nawet wygrana w totka działa tylko przez chwilę.

Dlatego Brytyjczycy z Univeristy of Exeter postanowili sprawdzić coś jeszcze – to jak na nasze szczęście wpływa jakość naszego miasta, a dokładnie ilość i jakość parkowych przestrzeni. Skorzystali z Understanding Society Survey, w którym regularnie udział bierze 40 tys.! gospodarstw domowych, a odpowiada się w nim między innymi na pytania pozwalające określić poziom lęków oraz nastrojów depresyjnych.

Okazało się – cóż za zaskoczenie – że dostęp do terenów zielonych wyraźnie wpływał na poziom zadowolenia z życia oraz… zdrowie psychiczne. A do tego nie przez sześć miesięcy, jak jakiś tam awans lub wygrana w totka. – To co dało się zaobserwować to to, że wpływ utrzymywał się nawet po trzech latach – mówił White w BBC. Teraz badacze z Exeter postanowili iść dalej i chcą skontrolować wpływ zieleni na rozwody. Mówią, bardzo rozsądnie zresztą, że jak człowiek jest mniej zestresowany to podejmuje lepsze decyzje oraz lepiej się komunikuje, zatem i w związkach powinno mu się lepiej układać.

BBC informuje też, że władze publiczne w Wielkiej Brytanii, są bardzo zainteresowane wynikami tych badań ;).

Nasze też chyba powinny, bo to by tłumaczyło ten nasz krakowski (nomen omen) zielony dół. I obawiam się tylko, że lepiej nie będzie. Świadomość tego wpędza mnie w depresję i powoduje lęki, potwierdzając tym samym tezę brytyjskich naukowców, więc jadę się leczyć. Do Parku Jordana. Póki jeszcze nie zmieniono go w „Jordan Towers!”, a najbliższym parkiem nie są warszawskie Łazienki.

Komentarze

  1. W Krakowie jest wiele miejsc z zielenią jak na tak małe powierzchniowo miasto. Należy otworzyć przykościelne ogrody, ale nasi radni nie są na tyle dzielni by to zrobić.

Dodaj komentarz

Ostatnie w kategorii "Azory"

filipiny blog filipiny ceny siquijor island
Idź na górę