Przedwyborcze zaśmiecanie Krakowa to stosy, miernych przeważnie, materiałów reklamowych. Jednak godne wysypiska są często nie tyle one same i ich – jak mawia kandydatka Patena – “lejałciki”, co ich treść. Na ogół są to wydumane autoprezentacje pełne frazesów i pachnące wyborczą kiełbaską. I nie jest to niestety zapach podwawelskiej czy lisieckiej. Postanowiliśmy w redakcji (a nie przyszło...

















