Dziś na krakowskim Rynku znalazło się wiele symboli. Przede wszystkim takich o charakterze politycznym. Zarówno o wymiarze miejskim jak i krajowym. Były ścięte drzewa. Drewniane budy. Naród wołający „J…ć Araba”. I radny Wantuch, który połączył te dwa światy. Wszystko to, oraz rzadki o tej porze roku brak smogu, spowodowało, że wieczorny spacer był nadzwyczaj atrakcyjny.















